Fotografia uczy lenistwa?

Szukając w człowieku czy w przyrodzie piękna naturalnego i prawdziwego, artyści od wieków odwoływali się nie do tego, co widzą, ale do tego jak sobie owe piękno wyobrażają. Wraz z nadejściem ery fotografii kolorowej, o wiele łatwiej było przekazać piękno rzeczywiste niż to wyobrażone. Łatwiej, szybciej i docierając do większej ilości osób.

W ten sposób fotografia zyskała sobie całe rzesze fanów, obecnie zaś rzesze te liczone są w milionach. Ludzie chcą utrwalać swoje przeżycia, mając zaś do wyboru możliwość samych wspomnień, często sięgają po aparat, który wszystkie podziwiane przez nich widoki zapamięta.

To z kolei zwalnia ich z obowiązku osobistego pamiętania widoków i dzieł sztuki, wystarczy bowiem jeden ruch, a dany obraz już na zawsze zostanie utrwalony. Trudno więc zaprzeczyć, że jakkolwiek fotografia jest sztuką skuteczną, uniwersalna i przydatną, to jednak służy też pogłębianiu ludzkiego lenistwa.

Człowiek nie ma już obowiązku zapamiętywania wszystkiego, więc po prostu przestaje to robić. Zapomina tym samym, że zdjęcia owszem – utrwalają obraz – ale nie utrwalają wspomnień. To już musimy zrobić my sami, aparat bowiem nie zrobi tego za nas.

Jednakże obecnie fotografia odgrywa największą rolę w przemyśle medialnym, zwłaszcza w kolorowej prasie, która w sumie składa się praktycznie z samych zdjęć i grafik, gdzieniegdzie tylko oddzielonych tekstem. To z kolei powoduje komercjalizację całej sztuki, komercjalizacja zaś nigdy nie służy rozwijaniu talentów, ale ich ogromnemu spłaszczaniu.